Jaka byłam kiedyś? Chyba już dawno zapomniałam. Przypominają mi o tym tylko wygrzebane gdzieś z folderów zdjęcia i kartki moich dawnych pamiętników. A teraz nie piszę już pamiętnika. Stopniowo zaczynałam się wycofywać. Na początku postanowiłam, że będę mniej rozmawiać z ludźmi, bo ci często mnie zawodzili. Ot tak, po prostu. Przestałam czuć taką potrzebę. Nawet nie wszystkim dzieliłam się z najbliższymi. A dziś nawet nie potrafię już rozmawiać sama ze sobą. Może po prostu to brak czasu, może natłok myśli. Może już nie potrafię ułożyć kilku zdań w jedną całość. A może nie chce już zapisywać kolejnych kartek o tym, że mi się nie układa.
Nie układa = nie idzie po mojej myśli. To akurat się nie zmieniło. Zawsze byłam uparta i jeśli coś sobie wymyśliłam - tak miało być. I dostawałam to co chciałam. Nie, nie za darmo. Ciężką pracą i wytrwałością w dążeniu do swoich celów. Chciałam być lepsza i lepsza. I do pewnego momentu się udawało. Ale zrozumiałam, że to studnia bez dna - witajcie w piekle perfekcjonistów.
Moja jednak miała dno, jakieś kilka miesięcy temu się o tym przekonałam. Spadłam na nie z takim impetem, że wszystko wywróciło się do góry nogami. Ale to dobrze. Nie mogłam znieść każdego dnia spędzanego w łóżku na godzinach płaczu i użalania się nad własnym życiem. Myślałam "przecież każdy czasem ma tak w swoim życiu, to normalne". Ocknęłam się w momencie kiedy rozpłakałam się, bo musiałam w końcu wstać z łóżka i wziąć prysznic, a nie miałam na to siły.
Właśnie tu zaprowadził mnie mój perfekcjonizm. Zdałam sobie wtedy sprawę, że czas nauczyć się wybaczać, przede wszystkim sobie.
Poukładałam sobie wszystko od nowa.
I nie zrezygnuję z walki o marzenia.
Ale uparta pewnie będę i tak :3
I jeszcze na koniec. Łatwo jest oceniać. Łatwo miesza się innych z błotem, wytyka im ich słabości, krytykuje. Co więcej- niektórym przynosi to ogromną radość, podnosi samoocenę. Do czasu. Zawsze wierzyłam w coś takiego jak karma. Nie zawiodłam się i tym razem. ;-)

Ja też wierzę w karmę. Też miałam taki okres w swoim życiu, myślałam podobnie jak Ty.
OdpowiedzUsuńAle kurde, na świcie jest 7 miliardów ludzi. To jest nawet statystycznie niemożliwe, żeby wśród nich nie było żadnej osoby dobrej i godnej zaufania :)
Głowa do góry!