It's where my demons hide

Najgorszy strach jaki posiadamy to strach przed porażką, a najgorsza walka jaką możemy stoczyć to ta sama ze sobą. Od jakiegoś czasu tak wyglądają moje poranki, moje popołudnia i wieczory. Dzień w dzień, tydzień, miesiąc. Próbuję być dla siebie milsza, wybaczyć sobie to, czego wybaczyć nie mogę od również bardzo długiego czasu. Tylko skąd to wszystko się wzięło?

Jednak żeby nie było, że jest tak źle, bo nie jest, powiem że pogodziłam się ze stanem wielu rzeczy. Nie brakuje mi już osób, z resztą nad czym się tu rozdrabniać. W sumie powinnam zadać sobie pytanie czy w ogóle mi ich brakowało?

Nie mogę doczekać się momentu kiedy znów złapię za aparat. Kiedy usiądę, odetchnę i powiem sobie "no kochana, w końcu wolne". W tym roku nie zapowiada się dużo odpoczynku. Nieuchronnie zbliża się sesja, po niej zapracowany lipiec w szpitalu + pół sierpnia. Wniosek? Chce już połowę sierpnia. Całe szczęście, że początek czerwca będzie chwilą relaksu. Będę się bawić na koncercie Rise Against a potem pojadę sobie w pizdu na 2 dni w stronę Wałbrzycha.

Mimo stosu książek dookoła, postanowiłam zrobić sobie przerwę i pokazać co chciałabym złapać w kadrach jak już dostanę w swoje łapy aparat.

(photos from tumblr.com)






Nie mogę się już doczekać maja! 

1 komentarz: