Zatęskniłam za napisaniem tu czegoś, czegokolwiek. O sobie, o tym co ostatnio się dzieję, o wszystkim i o niczym. Zupełnie jak zawsze. Mogę śmiało powiedzieć, że w końcu od dłuższego czasu czuję się szczęśliwa i nikt ani nic nie potrafi tego zepsuć, a wierzcie mi - jest wiele sytuacji, do których ręce mi po prostu opadają.
Zbliżają się święta, a ja nie mogę doczekać się powrotu do domu i rodzinnej, świątecznej atmosfery. Nie pamiętam kiedy tak ostatnio cieszyłam się na myśl o nadchodzącej Wigilii. Ostatnio wszystko ma sens, wiele rzeczy - nawet tych najmniejszych - sprawia mi radość. I nadal nie mogę uwierzyć, że w końcu pozbyłam się mojego melancholijnego nastroju. I miejmy nadzieję, że będzie to trwało jak najdłużej. Co za tym idzie - nabrałam siły do walki o swoje marzenia. Każdego dnia sumiennie wykonuję swoje obowiązki, aż nie poznaję sama siebie. Cholera jasna, w końcu jest dobrze!
Nawet wyprzedziłam swoje postanowienia noworoczne i od ponad 3 tygodni trzymam się swoich nowych postanowień i w życiu bym też nie pomyślała, że uda mi się tego dokonać.
Jeśli chodzi o studia - jest bardzo przyjemnie. Ostatnie dni na blokach operacyjnych były dla mnie czymś niesamowitym, w końcu kto nie chciałby oglądać przeszczepu nerki albo wycinania segmentów wątroby (y) Za to kocham te studia! Doszłam też do wniosku, że zajęcia z lekarzami są o wiele bardziej miłe, przyjemniejsze i więcej z nich wynoszę niż z zajęć z pielęgniarkami. Nie wszystkimi, ale to tyczy się większości przypadków. Może to wynika z faktu, że babie z babą trudniej się dogadać? xD Tak, baby są wredniejsze, nie zabierają nas na darmową kawę z automatu.
Wracając do tematu świąt - czas kupowania bliskim prezentów jest dla mnie również wyjątkowy. Zdecydowanie wolę bardziej podarować komuś prezent, niż sama go dostać. Wszystko już kupione, połowa jeszcze czeka na dostawę, a potem zostaje tylko pakowanie i wręczanie ;3
Na tym zakończę moje misz masz.
Miłego wieczoru <3
Gratulacje, że wyszłaś z melancholijnego dołka! Mnie czasem też on dopada, ale w tym roku jakoś mniej...Może taki rok, że ludziom łatwiej jest sobie z tym poradzić? Oby kolejny był taki sam albo i lepszy!
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję, że jednak będzie lepszy ;-)
OdpowiedzUsuń